Relikty Polonii w Argentynie
Ostatnio zaktualizowany: 23 czerwca 2025
Zgłoś ten blog
Wstęp
Geografia i podróże to moja pasja, na którą poświęcam sporo swojego czasu wolnego. Do czerwca 2025 udało mi się odwiedzić 48 krajów położonych na 4 kontynentach. Na przełomie 2021 i 2022 odbyłem miesięczną podróż po Ameryce Południowej, z czego 2 tygodnie spędziłem w samej Argentynie. Wiadomo, że w takim czasie nie da się zobaczyć wszystkiego i z pewnością mógłbym opowiedzieć tutaj o wielu rzeczach. W tym blogu skupię się jednak na śladach Polonii na które natrafiliśmy w Argentynie. Kilka z tych spotkań było zaplanowanych, na kilka z nich natknęliśmy się zupełnie przypadkowo, o czym poniżej. Zapraszam.
Rys historyczny
Największa fala Polaków do Argentyny odbywała się głównie w latach 1890–1905 i ich głównym podłożem były czynniki ekonomiczne – mniej więcej do końca pierwszej połowy XX wieku Argentyna uchodziła za jeden z najbogatszych krajów świata. We wcześniejszych latach także się odbywała, jednak na mniejszą skalę, mając podłoże głównie polityczne (ucieczka przed represjami po powstaniach). Dzisiaj populację polskiej narodowości szacuje się na zaledwie około 200 tysięcy osób. Największe skupiska Polonii znajdują się w Buenos Aires oraz w prowincji Misiones, gdzie z kolei wyróżniają się dwa ośrodki – stolica stanu Posadas oraz miasteczko Wanda. Niestety, wobec upływu lat, pokoleń, mieszania się ludności polskiej z pozostałymi mieszkańcami Argentyny, dzisiaj nie usłyszymy tutaj języka polskiego, choć ślady polskości są wyraźnie widoczne pod różnymi postaciami.
Buenos Aires
Stolica Argentyny to ogromne miasto, liczące 3 miliony mieszkańców, natomiast w aglomeracji mieszka blisko 13 milionów osób. Miasto to jest silnym ośrodkiem polonijnym, działają tutaj liczne organizacje, takie jak Związek Harcerstwa Polskiego, Instytut Kultury, Biblioteka Polska, fundacje, czasopisma, stowarzyszenia.
Zwiedzając różne dzielnice Buenos Aires, jakimś totalnym zrządzeniem losu, spacerując po dzielnicy Palermo Soho, znanej jako ośrodek produkcji filmowej (był taki serial, którym na początku lat 2000 zachwycały się w Polsce wszystkie dziewczyny, Zbuntowany anioł), natrafiliśmy na swojsko brzmiący Klub Polaco. Jest to w zasadzie bar z restauracją. Obok znajduje się siedziba Związku Polaków w Argentynie i z tego co udało mi się ustalić, to oni odpowiadają za istnienie tego lokalu. Jego wystrój był iście patriotyczny – wszędzie na ścianach był podobizny Roberta Lewandowskiego, Grzegorza Laty, Zbigniewa Bońka (wiadomo jak Argentyńczycy kochają futbol), Lecha Wałęsy, Jana Pawła II itd., na ścianach wisiały przeróżne polskojęzyczne plakaty, na półkach leżały polskie książki. No i w karcie menu (w teorii) polskie dania. Choć tutaj nad formą ich wykonania można się zastanowić. Zamówiłem sobie z ciekawości zapiekankę krakowską z... kapustą kiszoną. No takiego połączenia w Polsce to nie widziałem, a samo danie smakowało dziwnie. :D Obsługa lokalu mówiła wyłącznie w językach hiszpańskim i angielskim. W menu też na próżno było szukać języka polskiego. Lokal był pełen ludzi, głównie młodych mieszkańców Buenos Aires, szukających po prostu miejsca, gdzie mogą coś zjeść, wypić piwo, czy posiedzieć ze znajomymi.
W Buenos Aires mieszkały, żyły i tworzyły znane postacie polskiej kultury i nauki, z których najbardziej znany jest Witold Gombrowicz.
W stolicy Argentyny znajduje się także oczywiście polska ambasada, która swoją jurysdykcją obejmuje także Urugwaj i Paragwaj.
Posadas
Posadas to stolica stanu Misiones, miasto zamieszkiwane przez około 275 tysięcy osób. Sama prowincja Misiones znana jest przede wszystkim z uprawy i produkcji yerba mate, czyli narodowego napoju Argentyńczyków (Urugwajczyków również). Już tutaj natrafiamy na ślady polskości, gdyż największego producenta Yerby, firmę Amanda, zlokalizowaną godzinę drogi na południe od Posadas, prowadzi rodzina o podejrzanie polsko-brzmiących nazwiskach – nie jest to przypadek, gdyż jej założycielem był Jan Szychowski, czyli polski imigrant przybyły w 1900 roku w wieku 10 lat do Argentyny z rodzicami. W Apostoles, gdzie mieści się zakład produkcyjny firmy Amanda, trafimy na muzeum poświęcone jego postaci.
W samym Posadas, mieście położonym nad rzeką Parana, bezpośrednio przy granicy w Paragwajem znajdziemy choćby pomnik Jana Pawła II, z napisami w języku polskim. Pomnik ten jest dziełem Czesława Dźwigaja, rzeźbiarza znanego z przedstawiania wizerunku polskiego papieża (jest duża szansa, że w mieście w którym mieszkasz, pomnik JP2 także wykonał Dźwigaj). Skądinąd chciałbym zaznaczyć, że postać Jana Pawła II w Ameryce Południowej cieszy się niesłychaną renomą, można więc rzecz, że mieszkańcy tego kontynentu mają świra na jego punkcie, nie mniejszego niż Polacy. Wszechobecne są jego pomniki, nazwane jego imieniem place, szkoły, szpitale, a w Peru jest nawet poświęcona mu... drużyna piłkarska.
Wanda
Po Posadas przemieszczamy się dalej na północ prowincji Misiones. Naszym celem jest Park Narodowy Iguazu ze wspaniałymi wodospadami. Po drodze jednak nieprzypadkowo zatrzymujemy się w miasteczku o bardzo polsko brzmiącej nazwie: Wanda. Miejscowość ta została założona na przełomie lat 20. i 30. XX wieku przez polskich imigrantów. Już na samym wjeździe do miasta od strony Posadas wita nas wielki napis "Częstochowa" – znajduje się tutaj bowiem kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej, założony przez polskich imigrantów. Jest to najstarszy kościół w Wandzie.
W końcu spotkaliśmy kogoś mówiącego po polsku!
Tak jak już wspominałem, zatrzymując się w Wandzie, naszym celem był w rzeczywistości nieodległy Park Narodowy Iguazu. Chyba jedno z piękniejszych miejsc, jakie widzieliśmy w życiu, a jest to zespół wodospadów położony na granicy argentyńsko-brazylijskiej. Jadąc jedną z parkowych kolejek, umożliwiających szybsze poruszanie się między różnymi częściami parku, pewien chłopak przed 30stką, słysząc, że rozmawiamy między sobą w języku polskim, zagadał do nas... w naszym ojczystym języku. Słychać było obcy akcent, ale mimo to, byliśmy pod wrażeniem, że ktoś kto nigdy nie był w Europie tak świetnie zna polski. Okazało się, że to Argentyńczyk z Patagonii, czyli regionu mało polonijnego, a języka polskiego nauczył się... od dziadków, którzy byli polskimi imigrantami. Więc jak widać, jeszcze jest jakaś mała garstka, która język polski nadal zna i przekazuje tę piękną tradycję na kolejne pokolenia. ;)
Mam nadzieję, że ten nie za długi wpis w Polonii w Argentynie Was nie zanudził. Jeśli się spodobał ten tekst lub masz jakieś pytania, to zostaw komentarz. Z chęcią odpowiem. :)