Odpisz, bo będę tu płakał do rana. Pojawiam się znikąd jak fatamorgana.
Kontrola nad światem jest gwarantowana, więc ty będziesz Michelle, ja Barack Obama.
|
|
900729
|
|
|
Najpierw tańczy tango, potem coś inspirowane sambą.
Wiruję w dół Karową, by wrócić na górę Tamką
|
|
Trójkąt
|
|
|
Pisała siedem dni, teraz się boi, że ten Piotr pękł.
A dla niej on to filet mignon.
|
|
Wszystko jedno
|
|
|
Czar się ziścił, aha, czar się ziścił.
Ona jak sarna piszczy, a on tę sarnę zniszczy.
|
|
Wszystko jedno
|
|
|
Wbijam tam z grubej rury
Upijam się, mówię bzdury
|
|
Marsz, marsz
|
|
|
Mój telefon na mnie krzyczy, ja widzę że pisze znów.
(Chyba). Złapię taksówkę. Wydałem już kilka stów.
|
|
Trójkąt
|
|
|
Moje kiedyś zdrowe płuca produkują gwizdy.
Klekotanie, szumy, świsty. Piłem gin przed wizytą internisty.
|
|
Mięso
|
|
Dzwonię do ciebie tak o czwartej nad ranem.
Na dworze zimowe deszcze wiec jestem raczej zalany.
|
|
900729
|
|
|
Miasto betonu i pogubionych telefonów.
Idę ścieżką usłaną szklanym szronem iPhone’ów.
|
|
Szlugi i kalafiory
|
|
|
Istny cud, my tu fit, jogurty i pitny miód.
A tam nikt nie oszukuję się wcale i tli się szlug.
|
|
Trójkąt
|
|
|
i chęć na biel. On jest fanem White Stripesów,
więc zaprasza do siebie, tu mało miejsca do tańców.
|
|
Wszystko jedno
|
|
|
A Ty drąc się w niebogłosy do chłopaka podchodzisz
i krzyczysz coś, co sugeruje, że się znacie z przeszłości
|
|
Marsz, marsz
|
|
|
Tragicznie zakochana...
Pocieszyłbym Cię, ale muszę iść do domu, żeby chlać do rana
|
|
Marsz, marsz
|
|
|
Słyszę imprezowiczów rozmowy i lepkie rzygi
i jeszcze mi skrzypek gra coś pod oknem, choć nieźle skrzypi...
|
|
Mięso
|
|
Drga mi grdyka
Nie słyszę, bo gra muzyka.
|
|
Marsz, marsz
|
|
|
Wszystko jedno, wszystko jedno.
Bierz to, chlej wciąż, potem legniesz jak drewno.
|
|
Wszystko jedno
|
|
|
To nie komedia. Antygona ma wzór wam dać.
Tutaj ma być tragedia. Obok antyczny chór ma stać.
|
|
Mięso
|
|
|
(Byłem tam) Zresztą w sumie, kto nie był?
Jest tu cała WWA, z wyjątkiem Ciebie.
|
|
Marsz, marsz
|
|
|
Przyglądam się nastolatkom. Kiedyś wychodziły rzadko.
Teraz wpadły w miasta bagno i kłamią wciąż swoim matkom.
|
|
Trójkąt
|
|
|
Moje płuca znów dygoczą i wirują walcem.
Mleko, miód w tej krainie, która zwykle płynie dymem i smalcem.
|
|
Szlugi i kalafiory
|
|